Home Moderator Oazy

Moderator Oazy

 

ks. Damian SpiżewskiKs. Damian Spiżewski
Data urodzenia: 21.11.1978 r. Warszawa
Imieniny: 26 września
Parafia: Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Starachowicach
Moderator parafialny Ruchu Światło-Życie i Liturgicznej Służby Ołtarza.
Ulubiony fragment Pisma Świętego: „Wznoszę swe oczy ku górom skądże nadejdzie mi pomoc, pomoc mi przyjdzie od Pana który stworzył niebo i ziemię.” Ps 121

Dlaczego ksiądz jest księdzem, czyli jak ksiądz odkrył swoje powołanie?

Do tej decyzji dojrzewałem na przestrzeni lat. Nie przeżyłem żadnego szczególnego momentu, jak np. św. Paweł. Na pewno Ruch Światło Życie odegrał w tym dużą rolę – pomógł rozpoznać powołanie i zdecydować się na tę drogę. Dla mnie, jako młodego chłopaka, uczestnictwo we mszach, na których wszyscy są sobie bliscy i przede wszystkim to, że są one prowadzone w sposób przystępny dla młodego człowieka było czymś wspaniałym i sprawiło, że odnalazłem swoje miejsce w Kościele. Dzięki temu po latach zdecydowałem się na podjęcie drogi kapłańskiej.

Odnalazł ksiądz miejsce w Kościele też jako oazowicz. Jak to się stało?

W oazie jestem od roku 1993. 21 lat temu byłem na pierwszych rekolekcjach w Jaroszowicach koło Wadowic- to był zerowy stopień oazy nowego życia. A początki ogólnie były dość trudne. W parafii nie było oazy, nie było żadnego księdza, który by się tym zajmował. Był tylko jeden starszy ksiądz proboszcz, który w tamtym czasie akurat budował kościół, więc nie miał za bardzo możliwości opiekować się oazą. Religii w szkole uczyła mnie katechetka z Radomia, która dojeżdżała do mojej miejscowości, a była mocno zaangażowana w Ruch Światło-Życie. Dzięki niej znalazłem się w kilkunastoosobowej grupie, która po raz pierwszy wyjechała na rekolekcje wakacyjne z mojej parafii. Część z nich działa aktualnie w Domowym Kościele. Te trudności wynikające z braku księdza opiekuna sprawiły, że nasza formacja wyglądała troszkę inaczej. Nie mieliśmy możliwości uczestniczyć w spotkaniach formacyjnych w ciągu roku, dlatego wracając z rekolekcji wakacyjnych spotykały nas ogromne trudności. Chcieliśmy bardzo dużo zmieniać, działać, ale niestety często spotykaliśmy się z odmową naszego proboszcza. Brakowało nam księdza, który by o nas dbał, zajmował się i prowadził. Ale tu jest właśnie fenomen! Oaza w mojej parafii rozwinęła się bardzo mocno tylko dzięki zaangażowaniu uczestników. Wracając z wyjazdów wakacyjnych, byliśmy pełni energii i pomysłów, o czym może np. świadczyć strona internetowa naszej parafii założona przez nas samych, która była jedną z pierwszych stron w naszej diecezji. Poza tym też organizowaliśmy różne wyjazdy, oazy modlitwy, na które musieliśmy zapraszać księży z zewnątrz. Ale mimo wszystko widzieliśmy w tym wszystkim sens i nie poddawaliśmy się.

Jak wygląda księdza zaangażowanie w Ruch Światło – Życie podczas kapłaństwa?

Regularnie wyjeżdżałem na rekolekcje wakacyjne już będąc klerykiem w seminarium, a jako moderator byłem 2 razy – na drugim stopniu oazy nowego życia w Bańskiej Wyżnej w 2004 r. i 2005 r. Teraz bardziej odnajduje się w takiej pracy u podstaw, w rozwijaniu oazy w parafii od samego początku. Poza tym młodzi księża mają inne podejście, świeższe, a moim zdaniem to właśnie jest potrzebne na rekolekcjach wakacyjnych.

Kiedy został ksiądz posłany na naszą parafię, funkcjonowały tu różne grupy młodzieżowe. Jak to wszystko wyglądało?

Przychodząc do parafii wiedziałem jedynie, że funkcjonuje tu oaza i Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży. Myślałem jednak, że oaza będzie troszkę liczniejsza. To, co mnie zdziwiło, to to, że młodzież nie wyjeżdżała na rekolekcje wakacyjne. Ich całoroczna formacja nie była zwieńczona wyjazdem w wakacje, przez co nie było animatorów. Wtedy była tu tak naprawdę tylko jedna animatorka. I według mnie było to trochę jak „jedzenie ptysia przez papier” – bycie w oazie, a nie uczestniczenie w rekolekcjach, czyli tak naprawdę to co najlepsze człowieka omija.

Oaza w naszej parafii rozwinęła się w znacznym stopniu – stała się tak naprawdę największą oazą w diecezji. Jak ksiądz wpływał na młodzież, aby rozpoczęła formację, ale przede wszystkim, aby w niej trwała?

Jestem dość uparty. I to właśnie jedna z niewielu pozytywnych stron tego uporu. Nie rezygnowanie i nie odpuszczanie. To ważne, żeby być stałym w swoich decyzjach, wyborach. Wejście na drogę oazową to tak naprawdę wybór na całe życie. To piękne, jeżeli trwamy w tym wyborze i rozwijamy się jako oazowicze. Bo przecież te ideały, które zachwyciły nas w młodości mogą być przez nas rozwijane, możemy żyć według nich jako dorośli ludzie. Zresztą oaza daje wspaniałe możliwości ku temu rozwojowi – Domowy Kościół, który aktualnie rozwija się w naszej parafii. To ukazuje, że rekolekcje młodzieżowe to nie koniec, a tak naprawdę początek drogi. Najpierw młodzi czerpią od Ruchu, a później mają szanse „zwrócić” mu owoce właśnie przez posługę w Domowym Kościele i wychowanie dzieci według tych wspaniałych ideałów.

Prowadzenie ministrantów, moderator oazy, Domowego Kościoła, poza tym nauka w szkole i wiele innych obowiązków i inicjatyw –  skąd czerpie ksiądz do tego wszystkiego siły?

To jest właśnie kapłaństwo. Każdy ksiądz przeżywa je na różny sposób i to zależy od predyspozycji człowieka. Ja realizuję się w kapłaństwie poprzez pracę z ludźmi. To jest dla mnie też sposób modlitwy. Prowadząc grupy i widząc, że wynika z tego jakieś dobro, nabieram sił do dalszej pracy. Zresztą ważne, aby wziąć za coś odpowiedzialność i to zacząć, a dalej to już się samo kręci.  Są animatorzy, którzy zajmują się grupami, prowadzą spotkania. Moja rola teraz to doglądanie i pomoc, gdy zajdzie taka potrzeba. Dzięki temu z kolei mam czas, żeby zająć się Domowym Kościołem, który potrzebuje opiekuna, aby się rozwinąć i ustabilizować. Najważniejsze jest, aby pamiętać, że jeśli Pan Bóg powołuje to i daje siłę, aby w tym wytrwać.

Po pracy czas na odpoczynek! Jaka jest księdza pasja?

To bardzo ważne, żeby mieć pasje – to nadaje życiu kolorytu, dodaje radości. Człowiek może się realizować na innych płaszczyznach. Oprócz tego, że moją pasją jest duszpasterstwo, czyli praca z ludźmi, to uwielbiam też chodzić po górach. Chodzę po górach od 1999 r. Polubiłem to chyba tak naprawdę dzięki Tatrom – od nich się zaczęło, a później rozprzestrzeniło się na inne pasma górskie. Polskie i Słowackie Tatry zszedłem praktycznie całe na szlakach dla turystów. Teraz próbuję zaglądać w te miejsca, gdzie można chodzić tylko z przewodnikiem. Poza tym uczestniczę w projekcie „korona Europy”, czyli zdobywanie szczytów bądź wzniesień w krajach europejskich – jest ich 46. Co roku staram się dokładać coś do tej korony i jak dotąd udało mi się zdobyć 27 szczytów. Najwyższy z nich to Elbrus na Kaukazie- 5642 m n.p.m., a w Europie – Mont Blanc 4810 m n.p.m. Ogólnie prowadziłem działalność w Alpach, na Kaukazie, w Górach Przeklętych na Bałkanach, w Pirenejach, w Górach Skandynawskich i innych. Niestety coraz ciężej jest mi to wszystko zgrać z pracą na parafii, z wszelkimi inicjatywami, ale staram się tak organizować swój czas, aby i na takie przyjemności znaleźć choć odrobinę czasu.

Rozmawiały: animatorka Olga Żabicka i animatorka Karolina Nowak.

WP Facebook Auto Publish Powered By : XYZScripts.com